sobota, 15 października 2016


Dziś Dzień Dziecka Utraconego, to najlepszy moment abym podzieliła się z Wami pewną historią:

czwartek, 13 października 2016


Często pytacie mnie, co podawać dziecku do chlebka, więc dzisiaj dziele się jedną z propozycji.  

Pasztet wykonałam na bazie przepisu na amarantusowy pasztet z bloga Ala'Antkowe BLW, jednak ugryzłam go po swojemu. Głównym składnikiem jest kasza orkiszowa, zapraszam więc do wypróbowania mojej wersji. Jest on nie tylko bezmięsny ale również bezglutenowy (pod warunkiem, że nie użyjecie mąki pszennej)

Składniki:
2 woreczki kaszy orkiszowej (200g)
Szklanka czerwonej soczewicy
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 marchewki 
1 pietruszka (korzeń)
1/2 małej cukinii
3 różyczki brokuła lub kalafiora
2 jajka
2 łyżki mąki orkiszowej (ewentualnie pszenna)
garść naci pietruszki
garść koperku
szczypta przypraw: pieprz, papryka słodka, papryka ostra, czosnek niedźwiedzi, ulubione zioła (u mnie mieszanka prowansalskich)

Przygotowanie:
Do dwóch garnków nalewamy po ok. pół litra wody. Gotujemy w nich kaszę oraz soczewicę pod przykryciem ok. 15-20 minut (tak długo, aż nie wchłonie całej wody - to ważne by pasztet był "zwarty") Wszystkie warzywa prócz cebuli gotujemy w osobnym garnku lub przygotowujemy na parze. Ja uznałam, że to dobra okazja by wykorzystać warzywa z których wcześniej przygotowałam bulion. Cebulę kroimy w kostkę i wrzucamy na chwilę na patelnię, by delikatnie się zeszkliła. Wszystkie składniki pozostawiamy do wystygnięcia. Szykujemy dużą miskę i wrzucamy do niej ostudzoną kaszę, soczewicę oraz warzywa. Dodajemy jajka, mąkę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz przyprawy. Wszystko blendujemy na jednolitą masę. Przekładamy do keksówki nasmarowanej wcześniej olejem i pieczemy w temp. 180'C około godzinę. 

Możecie zrobić ten pasztet z jakiejkolwiek innej kaszy i innych warzyw jakie macie aktualnie pod ręką, ważne tylko by zachować proporcje.
Dajcie znać, czy smakowało :)


poniedziałek, 26 września 2016



W powietrzu czuć już jesień, dni są coraz chłodniejsze i wilgotne. Dużo szybciej robi się ciemno, a bywa i tak, że słoneczko przez cały dzień nie wynurza się zza chmur. Aura nie zachęca do wynurzenia się z pod ciepłego koca, ale ja chcę Was dziś przekonać, że warto to zrobić!

Codzienny spacer ma wiele korzyści zarówno dla nas jak i dla dzieci. Chociaż tych drugich nie trzeba zbytnio zachęcać bez względu na pogodę. Im człowiek starszy tym bardziej szuka powodów, żeby z domu się nie ruszać. A to wielki błąd!

Spacer jest to doskonała forma aktywności zarówno fizycznej jak i umysłowej. Wyjście na świeże powietrze pomaga utrzymać sprawność fizyczną i jednocześnie dba o masz mózg. Nie zapominajmy też o witaminie D, która wytwarza się za sprawą promieni słonecznych. Jeżeli macie w domu niejadka godzinny spacerek z pewnością wzmocni jego apetyt i sprawi, że lepiej będzie mu się spało.
Jeżeli dokucza Wam jesienna chandra, spacer pomoże wydzielić trochę endorfin i poprawi samopoczucie. Najlepsze jest to, że nie potrzebujemy do tego żadnych sprzętów. Wystarczy ubrać się [adekwatnie do pogody] i ruszyć przed siebie.

Chłód to żadna wymówka! Codzienna dawka tlenu pomaga nam wzmocnić odporność, hartować organizm a nawet walczyć z chorobami. Wirusy nie lubią przecież zimna. Nie zamykajmy się w domu z powodu lekkiego kataru. Podawanie witamin na nic się nie zda jeżeli nie będziemy zażywać świeżego powietrza. Mały deszczyk też nie powinien nas odstraszyć. Dziecko będzie prze-szczęśliwe, kiedy będzie mogło założyć kalosze i rozchlapywać wodę z kałuży [szkrab zawsze zachęca mnie byśmy robili to razem, a ja nie odmawiam].

Spacer z dziećmi to idealna okazja, żeby poznać otaczającą nas przyrodę, przybliżyć dziecku historię miasta w którym mieszkamy, albo po prostu razem miło spędzić czas. Warto włączyć go do codziennego rytmu dnia. 

Nie ważne czy idziecie na 'dwór' czy na 'pole', róbcie to jak najczęściej, bez względu na aurę za oknem :)

A poniżej kilka fotek z naszych różnych jesiennych spacerów:








wtorek, 13 września 2016



W miniony weekend na zaproszenie Stowarzyszenia Śrem Bliżej Dziecka przybyły Panie z Instytutu Małego Dziecka im. Astrid Lindgren, by poprowadzić spotkanie dla rodziców z dziećmi. Spotkania te organizowane są w ramach projektu „Kawiarenka u Astrid” współfinansowanego ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego. Rodzice nie ponosili żadnych kosztów. Dodatkowo zajęcia odbywały się w "naszym" przedszkolu. Nie mogło nas tam zabraknąć :)

poniedziałek, 5 września 2016



Dokładnie tydzień temu, a więc 29.08 na zakończenie wakacji zorganizowałam swoje pierwsze warsztaty rozszerzania diety niemowląt metodą BLW. Prowadziłam wcześniej pogadanki na ten sam temat [o jednaj z nich pisałam TUTAJ], ale nigdy nie organizowałam tego sama. Trema i odpowiedzialność były wiec ogromne.