poniedziałek, 20 lutego 2017

LIEBSTER BLOG AWARD to zabawa która ma na celu poznanie bliżej ulubionych blogerów. Nominujemy maksymalnie 11 blogów, które naszym zdaniem są dobre, a następnie zadajemy im 11 pytań. Osoby te odpowiadają w specjalnym poście. Po udzieleniu odpowiedzi na zadane pytania, a następnie nominują kolejne i gra toczy się dalej.

Moje zeszłoroczne odpowiedzi możecie przeczytać tutaj.

Tym razem otrzymałam dwie nominacje za które dziękuję Mama-na-obcasach oraz MatkaBezKitu.  Długo zbierałam się do udzielenia odpowiedzi, ale dziś w końcu nadszedł ten moment.
Bez owijania w bawełnę postaram się odpisać na zadane mi pytania.

I – pytania od Mama-na-obcasach :

1. Jak długo prowadzisz swój blog?
Mój blog w styczniu obchodził swoje drugie urodziny. W tym czasie zdarzały mi się okresy w których nieco zaniedbywałam pisanie, ale zawsze wracałam z nową werwą do działania.

2. Jakie wiążesz oczekiwania związane z prowadzeniem bloga?
Bloga prowadzę głównie po to by gdzieś wyrazić swoje myśli związane z rodzicielstwem i inne życiowe przemyślenia. Nie szukam sławy czy czegoś takiego, choć oczywiście wszelki odzew cieszy mnie niesamowicie. Stawiam na rozwój, bo widzę sama po sobie, że piszę zupełnie inaczej niż na początku. Dzięki pisaniu mogę poznać również wiele wspaniałych osób, które są na podobnym etapie życiowym co ja. 
 
3. Co sprawia Ci największą radość?
Chyba nie będą oryginalna. Największą radość sprawia mi zabawa z dzieckiem i obserwowanie każdego dnia jak stawia milowe kroki w swoim rozwoju. Jeszcze niedawno był słodkim maluchem całkowicie zależnym od mamy a już jest „duży” i ma swoje zdanie. 
 
4. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy od pory roku, humoru itp. Lubię czytać książki, grzebać w ogrodzie i jeździć na rowerze. Kiedy mam „wolny wieczór” uwielbiam poleżeć we wannie i oddać się chwili relaksu. 
 
5. Jest coś, co najbardziej Cię irytuje?
W pierwszej chwili (znów nie będę oryginalna) do głowy przychodzą mi skarpety męża. A tak na poważnie... W życiu najbardziej irytują mnie wszechwiedzący ludzie. Szczególnie kiedy niepytani udzielają złotych rad. Nauczyłam się jednak, że nie muszę marnować na takich osobników swojego czasu i jeśli mogę po prostu unikam. 
 
6. Co jest Twoją największą zaletą, a co wadą?
Moim skromnym zdaniem... Moją największą zaletą jest to, że zawsze można na mnie liczyć. Kiedy ktoś przyjdzie do mnie z problemem rzucam wszystko i pomagam na tyle na ile jestem w stanie. Jeśli zaś chodzi o wady... mam problem z punktualnością, zdarza mi się spóźniać na umówione spotkanie chociaż staram się tego nie robić. Jakoś tak zawsze samo wychodzi...

7. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze do zrealizowania?
Najtrudniej jest mi trzymać formę. Lubię sport i ćwiczenia i co jakiś czas ostro zabieram się za trenowanie jednak brakuje mi regularności. Z tej euforii od początku daje z siebie za dużo i dość szybko mam dosyć. Nie potrafię też odmówić sobie słodkich przekąsek. 
 
8. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Staram się nie robić sobie jakiś wielkich marzeń. Wolę mierzyć siły na zamiary i stawiać sobie cele, które mogę sama zrealizować niż bujać w obłokach i marzyć o czymś co nigdy się nie spełni. Jeśli miałabym wymienić jedną taką rzecz były by to wakacje na jakieś dzikiej wyspie.
 
9. Moja ulubiona piosenka to...
Ciężko wymienić jeden tytuł. Do głowy przychodzi mi „Dżem – Do Przodu” ze względu na tekst motywujący. Lubię ją sobie włączać, kiedy coś idzie nie tak. 
 
10. Najbardziej lubię...
Spotkania ze znajomymi.
Cenię sobie spokój, jednak kiedy jest go byt dużo można zwariować. Szczególnie jeśli jest się taką gadułą jak ja. 

 
11. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Spaghetti Napoli – uwielbiam kuchnie włoską, makarony i sos pomidorowy. Ponad to lubię potrawy, które robi się szybko i są pyszne. Robię je zawsze kiedy nie mam innego pomysłu.



II Pytania od MatkaBezKitu:

1. Czy uważasz się za szczęśliwego człowieka? 
Tak. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Uczę się doceniać to co mam i myśleć pozytywnie. Szkoda życia na to, by żyć nieszczęśliwie i użalać się nad sobą.

2. Czy lubisz sport a jeśli tak to jaki uprawiasz?
Lubię sport i aktywne życie, ale nie uprawiam żadnej konkretnej dziedziny. Wiosną i latem dużo jeżdżę na rowerze, zimą natomiast aerobik lub zumba.

3. Jakie kwiaty lubisz?
Jeśli chodzi o kwiaty cięte to zdecydowanie róże. Natomiast moim ulubionym kwiatem tak w ogóle są konwalie i bzy. Uwielbiam ich zapach.

4. Lubisz gotować? Twoja popisowa potrawa.
Zdecydowanie lubię. Czasem zamieszczam swoje przepisy i sądząc po reakcjach na blogu największym powodzeniem cieszy się Chili SinCarne.

5. Kosmopolitka, czy patriotka?
Raczej patriotka i to lokalna. Lubię moją polską wieś. Nie wyobrażam sobie żyć gdzieś indziej.

6. Kim dla Ciebie jest przyjaciółka/przyjaciel?
Przyjaciel to ktoś na kim możesz bezgranicznie polegać, kto zawsze pomoże ci w potrzebie. Niestety w dzisiejszych czasach takich ludi coraz mniej.

7. Czy Masz swoje ulubione blogi, jakie?
Powiem tak... Są oczywiście blogi które czytam regularnie, jak mam na to czas. Ostatnio w internecie staram się spędzać mniej czasu, dlatego też nawet u siebie nie jestem na bieżąco, a co dopiero z innymi. Nie chciałabym nikogo tutaj wyróżniać albo pomijać.

8. Co w sobie lubisz najbardziej (może być cecha charakteru, bądź cecha wizualna)
Lubię w sobie dystans do siebie i świata. Z czasem mam go coraz więcej co zdecydowanie ułatwia mi życie.

9. Co robisz gdy się wkurzysz?
Zazwyczaj wkurzam się ostro, ale nie na długo. Zdarza mi się krzyczeć, ale jeśli mam możliwość wychodzę na dwór. Przechodzi mi po krótkiej chwili i mogę wrócić normalnie do tego czym się zajmowałam.

10. Jeśli miałabyś do wyboru kraj, w jakim chciałabyś zamieszkać i dlaczego?
Po części na to pytanie odpowiedziałam już pod 5. Nie wyobrażam sobie życia gdzieś indziej, niż teraz.

11. Czy wierzysz w przeznaczenie, czy efekt własnego działania, może przypadek? 
Wierzę w prawo przyciągania. Przypadek, szczęście czy przeznaczenie to trochę jak wróżenie z fusów. Jestem zdania, że jeśli chcemy coś osiągnąć powinniśmy działać i dążyć do celu a nie czekać aż coś się samo wydarzy. Jeśli ktoś siedzi na tyłku i mówi: Nie uda mi się... To właśnie go czeka!


A teraz czas na moje pytania:
1. Jaka była twoja motywacja do założenia bloga, dlaczego to zrobiłaś?
2. Jak ma na imię Twoje dziecko/dzieci? Czym kierowaliście się przy wyborze?
3. Robisz postanowienia na przyszłość czy raczej starasz się żyć chwilą?
4. Wieś czy miasto? Gdzie wolisz/wolałabyś żyć i dlaczego?
5. Jaką kuchnie lubisz najbardziej?
6. Wymień trzy blogi które poleciłabyś w ciemno innym.
7. Co twoim zdaniem ma większy wpływ na dziecko: wychowanie, geny czy otoczenie?
8. Jaki rodzaj filmów lubisz? Masz ulubiony tytuł?
9. Lubisz zwierzęta? Jeśli tak to jakie najbardziej?
10. Podaj trzy cechy które cenisz u ludzi i krótko uzasadnij.
11. Co daje Ci pisanie bloga?


Moje nominacje. Kolejność przypadkowa:
Mama Tosiaczka http://mamatosiaczka.blogspot.com/
Retromoderna http://www.retromoderna.pl/
Tosi Mama http://tosimama.blogspot.com/
Mama w biegu http://mamawbiegu.pl/
Młoda mama https://niecodziennyblog-mlodejmamy.blogspot.com/
Life and Chill http://www.lifeandchill.pl/
Strefa matki: http://strefamatki.blogspot.com/
Slow Mama http://slowmama.pl/



Celowo wybrałam blogi, które gdzieś tam mi się przewinęły, ale słabo znam i bardzo chętnie dowiem się o nich nieco więcej :)

wtorek, 31 stycznia 2017




Kiedy w domu mieszka trzylatek, ciężko zadowolić jego podniebienie.
Wszystko obraca się o 180 stopni.
Jednego dnia zjada coś ze smakiem, a następnego już tego nie lubi... 

Jako, że nie należę do osób, które biegają z talerzem za dzieckiem, byle tylko zjadło troszeczkę 
za mamusie lub tatusia, mam coś co sprawdza się w kryzysowych sytuacjach! Dziecko najeść 
się musi, a ja nie chce osiwieć jeszcze przed trzydziestką. Wyciągam wtedy z rękawa mojego ASA, którego mogę użyć kiedy zaplanowany posiłek nie zadowolił akurat naszego "konesera". I od razu uprzedzam, nie jest to fast food!

U mnie są to ... racuchy drożdżowe z jabłkiem. Najlepsze jest w nich to, że mogą być zjedzone zarówno na śniadanie, obiad czy deserek (oczywiście nie jednego dnia! ;)).
Smakują wszystkim i znikają z talerza niemal z prędkością światła. 

Jak widzicie nie jest to zwykły przepis, to "coś" co niemal ratuje nam życie, kiedy tradycyjne metody zawodzą. Sprawia, że dziecko JEST ZADOWOLONE, bo dostaje to co lubi, a mama czuje się jak super-bohaterka, ponieważ udało jej się poskromić 'małego głoda'.
I wszyscy żyją dalej długo i szczęśliwie :P


Składniki:   
[na ok.10szt.]

1/2 szkl mąki pszennej
1/2 szkl mąki owsianej
25g drożdży świeżych (1/4 kostki) lub 1/2 opakowania suchych
szczypta soli
łyżeczka cukru
3/4 szkl letniego mleka
1 jajko
olej do smażenia 
1 jabłko

Wykonanie:
Mąki wsypać do miski dodać szczyptę soli. Wymieszać, zrobić małe wgłębienie i pokruszyć do niego drożdże. Następnie zasypać je cukrem i wlać ok.1/3 porcji mleka. Odstawić na ok.10 minut by drożdże zaczęły działać. Dodać resztę mleka, jajko i dokładnie wymieszać (najlepiej drewnianą łyżką). Odstawić na około godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 
Jabłko obrać i pokroić na 4 części i każdą z nich na cienkie plasterki. Na patelni rozgrzać tłuszcz. Przygotować szklankę ciepłej wody. Porcje ciasta nabierać łyżką umoczoną uprzednio w szklance dzięki czemu będzie ono ładnie odchodziło. Na każdą porcję nałożyć 2-3 plasterki jabłka delikatnie wciskając je do środka. Smażyć z obu stron na złoty kolor. 

SMACZNEGO!
Mam nadzieję, że i Wam kiedyś ten przepis uratuję kryzysową sytuacje ;)



środa, 18 stycznia 2017




Kiedy rodzi się wyczekane dziecko, moglibyśmy tulić je w nieskończoność. Całymi dniami nosić przytulać, całować...

poniedziałek, 9 stycznia 2017

 
Tak się złożyło, że urodziny mojego Szkraba są dla mnie znakiem, że Mama za miastem również ma swoje święto. A w tym roku obchodzimy je już drugi raz! Szok i niedowierzanie, jak ten czas leci...

W ciągu tego okresu wirtualnie poznałam wielu ludzi, rozwinęłam się i nauczyłam wielu rzeczy, które przydają mi się nie tylko do blogowania, ale również w życiu codziennym. Kiedy spojrzałam dziś na swój pierwszy wpis nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Nie mogłam powstrzymać się od poprawek. Nie miał żadnego zdjęcia, przecinków jak na lekarstwo, kilka błędów. Nadal można by się do czegoś przyczepić, ale moim skromnym zdaniem - bez porównania!

Być może ktoś powie, że nie osiągnęłam spektakularnego sukcesu, ale też nigdy jakoś specjalnie do tego nie dążyłam. Mam swoje miejsce w sieci, gdzie mogę swobodnie pisać co mi ślina na język przyniesie i to mi odpowiada. Zakładając bloga, nie spodziewałam się, że ktoś w ogóle będzie go czytał. No może rodzina i znajomi...
Tymczasem liczby wyświetleń z dziesiątek zaczynają zmieniać się w tysiące. Każde polubienie, każdy komentarz nadal cieszy tak samo jak ten pierwszy. Każda nowa osoba, która tutaj trafia, jest dla mnie jak gość w moim domu [a tych zawsze staram się ugościć najlepiej jak potrafię] !
Przybywa również osób, które polubiły mój fanpage na facebook'u, dzięki czemu są mogą być zawsze na bieżąco. [Jeśli czytasz ten wpis a jeszcze tego nie zrobiłeś/zrobiłaś to będzie dla mnie cudowny prezent urodzinowy.]

Zdaje sobie sprawę, że czasem brakuje mi regularności i trochę zaniedbuję ten mój 'wirtualny dom'. Dziś chcę Wam to wynagrodzić i zaprosić do wspólnego świętowania i urodzinowej zabawy.
Niestety nie mogę Was zaprosić na kawę i poczęstować babeczkami, które krzyczą z obrazka, ale... Jeśli tylko macie ochotę, dajcie mi się trochę lepiej poznać:

Napiszcie w komentarzu kilka zdań o sobie (chętnie przyjmę również zaproszenia do waszych blogów), a na koniec zostawcie jedno pytanie dla mnie. Bardzo miło mi będzie dowiedzieć się czegoś więcej o osobach, które mnie na co dzień odwiedzają. Piszcie śmiało, a ja odwdzięczę się tym samym.


piątek, 30 grudnia 2016

 
Zbliża się nowy rok... Dla wielu osób to czas przemyśleń, podsumowań, refleksji i postanowień noworocznych. Mimo, iż stawianie sobie co roku tych samych albo co gorsza zbyt trudnych postanowień trochę mnie śmieszy (nowy rok, nowa ja... wiecie co mam na myśli) to ja również
w tym okresie staram się znaleźć chwilę. Zastanowić się co mi się w minionym roku udało,
a co mogę w przyszłym roku poprawić czy też zrealizować.

Wiele rzeczy w życiu oczywiście dzieje się niezależnie od nas, ale jeśli takie rozważania mają nam pomóc to uważam, że warto!
W końcu jak często robimy coś sami dla siebie?
Postawienie sobie realnych do zrealizowania celów, oraz rozplanowanie działań może być początkiem do wielkich życiowych zmian.
Bo jak nie teraz to kiedy?


Swoje prywatne przemyślenia zostawię sobie dla siebie, kto śledzi bloga, to wie, że był to dla mnie rok pełen skrajnych emocji, od tych najpiękniejszych do takich, których nie życzyłabym najgorszemu wrogowi.


Jeśli chodzi o bloga, był to mój drugi rok z Wami. Od samego początku popracowałam trochę nad szatą graficzną, stworzyłam aktualne logo i pogrupowałam trochę wpisy. Wszystko po to by było przejrzyściej. Wiele razy zastanawiałam się czy nie rzucić tego w diabły, jednak odwiedziło mnie sporo nowych osób i zostawiło swój komentarz co motywowało do pisania. Bez Was dawno by
mi się odechciało... Wielu rzeczy się też nauczyłam.

Zrobiłam mały ranking postów, które zainteresowały Was najbardziej:

1. Zbyt krótka historia...

2. Demsa - Pielęgnacja skóry atopowej

3. Kiedy drugie?... i różne inne pytania

4. Chcesz na zawsze zachować wspomnienia najlepszych chwil?

5. Matka matce wilkiem

W przyszłym roku chciałabym zaliczyć jakieś warsztaty związane z blogosferą. Poznać nowych ludzi i nauczyć czegoś nowego. Zależy mi też na kursie fotografii. Ostatnimi czasy dużo energii poświęcam właśnie na robienie zdjęć, a apetyt jak wiadomo, rośnie w miarę jedzenia.

Oby tylko udało się na to wszystko znaleźć czas...
Tego chciałabym życzyć Wam wszystkim:

Aby przyszły rok był rokiem spełnionych marzeń i zrealizowanych celów. 

By nigdy nie brakowało wam energii, sił oraz cierpliwości do działania. 

Jak najmniej trosk i zmartwień, za to wiele radości i szczęścia.

Miłości i satysfakcji z wykonywanej pracy (nie ważne co robisz).

Życzę Wam wszystkim, aby Nowy Rok przyniósł same dobre wieści !!!